| Barycz 2004 |
|
|
|
Kolejny raz dzieci z Domu Dziecka w Marwicy oraz dzieci z rodzin dysfunkcyjnych okolic Warszawy wypoczywały na chrześcijańskim obozie zorganizowanym przez brata Henryka Podsiadły pod patronatem Chrześcijańskiej Fundacji Radość. Tym razem obóz odbył się w Baryczy w dniach 4- 11 lipca. Barycz leży blisko miasteczka Końskie, otoczona lasami, z dwoma sztucznymi zalewami, które dodają okolicy szczególnego uroku. Należy podkreślić, że w Baryczy Fundacja prowadzi rozbudowę budynku przeznaczonego na Rodzinny Dom Dziecka. Mieszkaliśmy w internacie w sąsiedztwie z obszernym terenem boisk do piłki siatkowej, kort tenisowy, boisko do koszykówki, do piłki nożnej. Było nas w sumie 91 osób w tym: 52 dzieci i nastolatków.
W obozie czynnie uczestniczyli wolontariusze z Kentucky USA w większości młodzież. Był też trener, który uczył gry w koszykówkę. Goście z USA stanowili grupę 25 osobową. W programie obozu był czas uwielbiania Boga, świadectw gości i rodzimego personelu na wspólnych spotkaniach porannych i wieczornych. W ciągu dnia były spotkania w małych grupach na różnych zajęciach (robótki, lekcje biblijne, aktywności sportowe). Bóg dał nam piękną pogodę, był czas na opalanie się, kąpiel oraz pływanie na rowerach wodnych. Tajra, czarnoskóra misjonarka posługująca się też językiem migowym, uczyła chłopców karate. Był to dobry sposób zaprzyjaźnienia się z nimi oraz uchwycenia ich uwagi. Obserwowałam jak pilnie jej słuchali, gdy w swoim świadectwie mówiła na temat dokonywania wyborów w życiu, które w konsekwencji zadecydują o tym, jak ono będzie wyglądało i gdzie się skończy. Użyła przykładów z własnego życia rodzinnego i kręgu znajomych. Były to mocne słowa, zmuszające do refleksji. Tajra identyfikowała się z tymi dziećmi (pochodziła z rodziny patologicznej), ale Jezus zmienił jej życie i teraz służy innym pomocą w poznaniu Pana Jezusa jako jedynego Zbawiciela. Jeff mówił, że nasze życie jest jak piękna muzyka, którą stworzył Bóg- Szatan stara się popsuć piękno tej muzyki przez grzech. Bóg pragnie, by nasze życie było subtelną muzyką uwielbiania Boga, naszego stworzyciela, troskliwego, miłującego Ojca.
W piątek (6 dzień obozu) odwiedził nas prezbiter Kościoła A. Seweryn i wygłosił słowo ewangelizacyjne w czasie wieczornej społeczności, prowadzonej na łonie natury (ogród Ośrodka Fundacji). Zaapelował też do dzieci o podjęcie decyzji, zaproszenia Pana Jezusa do swojego życia. W odpowiedzi spora grupa nastolatków odważnie wystąpiła do przodu. Następnie były rozmowy w grupach, modlitwy, łzy skruchy i radości. Radości, którą dzieliło niebo, ponieważ Pan Jezus powiedział: “W niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca” (Łuk. 15:7). Owoce Bożego działania były zaskakujące, na 52 uczestników obozu 30 wystąpiło do przodu. Wszyscy uczestnicy otrzymali w darze Nowe Testamenty dla sportowców.
Bóg zmieniał te dzieci na naszych oczach. W pierwszym i drugim dniu pobytu, 2 chłopców z Domu Dziecka okazywało niezadowolenie z przyjazdu do Baryczy, byli po prostu na “nie”, ale już w 3 dniu i następnych do końca obozu byli uśmiechnięci i radośni, a w ostatni wieczór dołączyli do grupy tych, co podjęli decyzję zaufania Jezusowi. To było niesamowite, widząc jak Bóg działa i dotyka serc tych dzieci. Również personel internatu, obsługujący nasz pobyt, był wyjątkowo otwarty na Ewangelię. Nigdy w dotychczasowej praktyce obozów nie spotkałam środowiska ludzi tak zainteresowanych Ewangelią, z powagą i chętnie słuchających i zadających ważne pytania. Wierzę, że czas dzielenia się z nimi Słowem Bożym zaowocuje. Przyrzekli, że będą czytać Nowe Testamenty, które również i im podarowaliśmy. Poczytuję sobie za wielki zaszczyt i przywilej, że mogłam uczestniczyć w tej służbie. Jestem wdzięczna Bogu za te wszystkie decyzje i proszę Go w codziennej modlitwie, aby pomógł im znaleźć środowisko, w którym mogliby wzrastać.
Zauważyć należy służbę personelu: Dana (nauczyciel angielskiego w WBST Radość), który troskliwie opiekował się najmłodszymi dziećmi, wraz z Basią i Markiem i wspaniale umiał się z nimi bawić. Kugler Paweł, wikariusz ze zboru w Sopocie, wolontariusz, opiekun grupy chłopców. Kamila Podsiadły, wychowawczyni dziewcząt i wspaniała tłumaczka angielskiego. Monika Gajewska, wychowawczyni najstarszej grupy dziewcząt. W. i A. Kwietniowie wychowawcy w grupach najstarszych i najmłodszych chłopców. Wreszcie H. Podsiadły, który z pasją i gorliwością poszukuje sponsorów, na organizację obozów dla dzieci i młodzieży pozbawionej ciepła domu rodzinnego. Pisząca to sprawozdanie pełniła służbę kierownika obozu. Bóg obficie błogosławił nam ten czas, pozwolił oglądać radość na twarzach dzieci, radość wypływającą z podjęcia decyzji uczynienia Pana Jezusa ich Panem i Zbawicielem. Pamiętajmy o nich w naszych modlitwach. Irena Kmiecik |


.jpg)
